w poprzednim rozdziale:
"-No to skarbie, widzimy się jutro w szkole!-krzyknęła Patrycja, i dała buziaka swojemu chłopakowi.-czekaj dostałam sms. Od Klaudii. Maatko!
-Co się stało?...."
-Michał leży w szpitalu. Szedł do Klaudii, samochód go potrącił. Jest nieprzytomny i jest w tym niedaleko stąd. To 10 minut drogi. Chodź, szybko!
Szybko się ubrali, wyruszyli w drogę. Do szpitala dotarli w kilkanaście minut. Po chwili znaleźli się już na sali, gdzie była Klaudia i rodzice Michała. Mama chłopaka płakała, a jej mąż ją przytulał. Klaudia starała się nie płakać, ale gdy zobaczyła przyjaciół, rozkleiła się. Przytuliła się do Patrycji i do Artura, i cichym głosem powiedziała:
-To moja wina. To ja go tak bardzo prosiłam, żeby do mnie wpadł. To moja wina....
-Klaudia, nawet tak nie mów!-powiedziała Patrycja i mocniej przytuliła przyjaciółkę.-A co z kierowcą tego samochodu?
-Uciekł z miejsca wypadku. Ale jest poszukiwany. Myślę, że jutro zostanie odnaleziony-wtrącił się ojciec Michała, zawodowy policjant.- Wszystkie nasze odziały poszukują go. Na szczęście znalazło się kilka świadków, więc długo to nie potrwa.
W tym momencie Michał zaczął się budzić.
-Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Ałł, dlaczego boli mnie noga? -powiedział zaspanym głosem.
-Michaś! Jak się czujesz? Zostałeś potrącony przez samochód i masz złamaną nogę. - krzyknęła uradowana Klaudia.
-Oprócz tej nogi, to chyba nic mi nie jest.
-No to stary, mam nadzieję że szybko wyzdrowiejesz.-powiedział Artur.- Proszę pana, kiedy Michał wyjdzie?-zapytał wchodzącego w tamtym momencie lekarza.
-Jeśli będzie dalej tak dobrze, to pojutrze.- powiedział z usmiechem.-Miałeś szczęście.
Patrycja z Arturem posiedzieli w szpitalu jeszcze dobre pół godziny, po czym poszli w stronę domu.
-Mała, masz ochotę na pizzę?
-To chodźmy do mnie, moi rodzice wczoraj wypożyczyli jakąś komedię romantyczną, no to ją obejrzymy.
Po kilkunastu minutach wrócili do pustego domu. Zadzwonili po pizzę, włączyli film, który naprawdę ich zaciekawił. Patrycja wtuliła się w Artura i zasnęła....
Obudziła się późno wieczorem w swoim pokoju. "Co ja tu robię?"-pomyślała. Zobaczyła na stoliku kartkę: "Musiałem już iść, a nie chciałem cię budzić. Wiesz, że wyglądasz słodko, jak śpisz? ;) Widzimy się jutro w szkole. Jakby co, napisz sms. Artur."
Uśmiechnęła się, zeszła na dół do salonu, rodziców jeszcze nie było. Posprzątała resztki pizzy, odłożyła na półkę rodziców film. I wtedy rodzice wrócili do domu.
-Hej Pati! - krzyknął ojciec.- Jak się bawiłaś dziś?
-Całkiem nieźle. I wiecie co? Chodzę z Arturem!
-To super córeczko. Jesteś głodna?-spytała mama, wchodząc do kuchni.
-Nie, jedliśmy pizzę. Idę już spać, w końcu jutro szkoła.
Rano obudził ją budzik. Spojrzała na telefon. Dostała sms, 2 minuty temu. "Wyspałaś się kochanie? Będę u ciebie o 7;45 ;* A."
Szybko wyciągnęła z szafy jakiś kolorowy t-shirt, ciemne rurki, i szarą bluzę. Umalowała się, i zeszła na śniadanie.
-Patrycja, proszę, tu twoje śniadanie , zjedz je, ja już muszę lecieć do pracy. Trzymaj się-powiedziała mama, i ucałowała córkę.
"No, czyli tak jak zwykle"-pomyślała Patrycja. Śniadanie zjadła rozmyślając. Czas minął bardzo szybko, i o 7;40 wyszła przed dom. Wolała poczekać na Artura na zewnątrz.
-Hej mała!-przywitał ją, lekko całując.-Wyspana?
-Chyba taaaaak. -odpowiedziała, chwytając go za ręke.
Po 10 minutach dotarli do szkoły.
-Hej gołąbki!-wrzasnęła Natalia, gdy tylko zobaczyła ich w szatni.
-Siema, jest Adrian? Miałem się go coś spytać.-zapytał Artur.
-Przyjdzie za moment. no, już przebierajcie się, jeszcze tylko kilka minut do dzwonka i pierwsza lekcja!
Wyszli na korytarz w poszukiwaniu sali. Gdy już ją znaleźli, Patrycja nagle otworzyła buzię, i zapytała:
-Widzicie to co ja?..
_____
zmieniłam troszkę ten rozdział, i dokończyłam.
nie miałam ostatnio czasu na niego, myślę, że może następny rozdział będzie najpóźniej za tydzień.