Łączna liczba wyświetleń

sobota, 20 sierpnia 2011

Rozdział5.-A jest szansa, żebym to jakoś naprawił?

w poprzednim rozdziale:
"-Chłopaki, uspokójcie się!- krzyknęła przerażona Patrycja.-Artur rozumiesz, masz się nie bić! Damian, ja go kocham rozumiesz?!
I w tym momencie Damian zmierzył ją wzrokiem i...."

..powiedział:
-Noo dobra ale to jeszcze nie koniec, jeszcze źle się to dla was WSZYSTKICH  skończy! Chłopaki, chodźcie!
W tym momencie Artur przytulił przestraszoną Patrycję.
-Nie bój się mała, on nie zrobi ci nic złego. -pocieszył ją.
-Sorki...., nie wiedziałam, że on może byc taki....... Przepraszam cię Patka...., pogadam z nim..., nie bój się...., on nic ci nie zrobi...-mówiła przerażona Klaudia.
-Dobra dziewczyny, chodźmy już...-powiedział Artur, i całą paczką weszli do klasy...

Dzień minął nawet spokojnie, po szkole Patrycja usiadła na dziedzińcu szkoły,czekając na Artura, który rozmawiał z nauczycielką, gdy podszedł do niej Damian...
-Hej, sorry za wcześniej ale ostro się wkurzyłem. Po prostu nie mogę patrzec, jak taka śliczna dziewczyna chodzi z takim frajerem... Sorry, ale ja go za takiego mam. Wiesz, może byśmy się zaprzyjaźnili? Odprowadzic cie do domu?
-Nieee, dzięki. Czekam na tego niby "frajera", sorka, ale on jest dla mnie najważniejszy, a ty jakoś mnie nie kręcisz. Przesadziłeś rano... -odpowiedziała sucho.
-A jest szansa, żebym to jakoś naprawił?-spytał z nadzieją w oczach.
I wtedy Patrycja spojrzała mu w oczy. W te głębokie niebieskie oczy. I przez moment zapomniała się w nich...
I wtedy doszło do czegoś, czego Patrycja nigdy by nie przewidziała... Damian ją pocałował. I w tym samym momencie Artur wybiegł na dziedziniec....

______________
sorry, że rozdział krótki, ale śpieszy mi się...

wtorek, 2 sierpnia 2011

Rozdział4.-Chłopaki, uspokójcie się!

w poprzednim rozdziale:
"Wyszli na korytarz w poszukiwaniu sali. Gdy już ją znaleźli, Patrycja nagle otworzyła buzię, i zapytała:
-Widzicie to co ja?.."

-Przecież to Klaudia! Co ona robi?! Czemu ten chłopak się do niej przytula?!-krzyknęła zaskoczona Natalia.
Na ławce przed salą chemiczną siedziała Klaudia, którą lekko obejmował skejter, na którego od razu zwróciła uwagę Patrycja. Dziewczyny szybko podbiegły do nich.
-Hej dziewczyny! Co tam u was?-zawołała zadowolona Klaudia.
-Eee...Ty taka....yy..zadowolona? przecież Michał jest w szpitalu! Już znalazłaś sobie nowego chłopaka?!-wrzasnęła zdenerwowana Natalia.
-Ej, laska wrzuć na luz! Jestem przyrodnim bratem Klaudii. I tyle. Więc jak się nie orientujesz, to się nie mieszaj w nie swoje sprawy. A tak poza tym, to jestem Damian-powiedział skejter patrząc dziwnym wzrokiem na Artura.-A ty co? Wędrujesz za tą choleryczką i jej piękną kumpelą.- mówił, śmiejąc się.
-Damian, to moje przyjaciółki! -odezwała się Klaudia.-Ta "choleryczka" to Natalia, a ślicznotka to Patrycja.
-Ślicznotka to moja dziewczyna, więc możesz sobie odpuścić-odezwał  się Artur.
-Taaaak?! A co byś powiedział na to, abyśmy się o nią pobili. Hmmm??- Damian, mówiąc to wstał z ławki i zaczął mierzyc się wzrokiem z Arturem.
-Chłopaki, uspokójcie się!- krzyknęła przerażona Patrycja.-Artur rozumiesz, masz się nie bić! Damian, ja go kocham rozumiesz?!
I w tym momencie Damian zmierzył wzrokiem ją i....


 ________________________
nawet nie mam czasu pisac, ale teraz będę pisac częściej!

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Rozdział3.- Miałeś szczęście.

w poprzednim rozdziale:
"-No to skarbie, widzimy się  jutro w szkole!-krzyknęła Patrycja, i dała buziaka swojemu chłopakowi.-czekaj dostałam sms. Od Klaudii. Maatko!
-Co się stało?...."

-Michał leży w szpitalu. Szedł do Klaudii, samochód go potrącił. Jest nieprzytomny i jest w tym niedaleko stąd. To 10 minut drogi. Chodź, szybko!

Szybko się ubrali, wyruszyli w drogę. Do szpitala dotarli w kilkanaście minut. Po chwili znaleźli się już na sali, gdzie była Klaudia i rodzice Michała. Mama chłopaka płakała, a jej mąż ją przytulał. Klaudia starała się nie płakać, ale gdy zobaczyła przyjaciół, rozkleiła się. Przytuliła się do Patrycji i do Artura, i cichym głosem powiedziała:
-To moja wina. To ja go tak bardzo prosiłam, żeby do mnie wpadł. To moja wina....
-Klaudia, nawet tak nie mów!-powiedziała Patrycja i mocniej przytuliła przyjaciółkę.-A co z kierowcą tego samochodu?
-Uciekł z miejsca wypadku. Ale jest poszukiwany. Myślę, że jutro zostanie odnaleziony-wtrącił się ojciec Michała, zawodowy policjant.- Wszystkie nasze odziały poszukują go. Na szczęście znalazło się kilka świadków, więc długo to nie potrwa.
W tym momencie Michał zaczął się budzić.
-Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Ałł, dlaczego boli mnie noga? -powiedział zaspanym głosem.
-Michaś! Jak się czujesz? Zostałeś potrącony przez samochód i masz złamaną nogę. - krzyknęła uradowana Klaudia.
-Oprócz tej nogi, to chyba nic mi nie jest.
-No to stary, mam nadzieję że szybko wyzdrowiejesz.-powiedział Artur.- Proszę pana, kiedy Michał wyjdzie?-zapytał wchodzącego w tamtym momencie lekarza.
-Jeśli będzie dalej tak dobrze, to pojutrze.- powiedział z usmiechem.-Miałeś szczęście.

Patrycja z Arturem posiedzieli w szpitalu jeszcze dobre pół godziny, po czym poszli w stronę domu.
-Mała, masz ochotę na pizzę?
-To chodźmy do mnie, moi rodzice wczoraj wypożyczyli jakąś komedię romantyczną, no to ją obejrzymy.
Po kilkunastu minutach wrócili do pustego domu. Zadzwonili po pizzę, włączyli film, który naprawdę ich zaciekawił. Patrycja wtuliła się w Artura i zasnęła....

Obudziła się późno wieczorem w swoim pokoju. "Co ja tu robię?"-pomyślała. Zobaczyła na stoliku kartkę: "Musiałem już iść, a nie chciałem cię budzić. Wiesz, że wyglądasz słodko, jak śpisz? ;) Widzimy się jutro w szkole. Jakby co, napisz sms. Artur."
Uśmiechnęła się, zeszła na dół do salonu, rodziców jeszcze nie było. Posprzątała resztki pizzy, odłożyła na półkę rodziców film. I wtedy rodzice wrócili do domu.
-Hej Pati! - krzyknął ojciec.- Jak się bawiłaś dziś?
-Całkiem nieźle. I wiecie co? Chodzę z Arturem!
-To super córeczko. Jesteś głodna?-spytała mama, wchodząc do kuchni.
-Nie, jedliśmy pizzę. Idę już spać, w końcu jutro szkoła.

Rano obudził ją budzik. Spojrzała na telefon. Dostała sms, 2 minuty temu. "Wyspałaś się kochanie? Będę u ciebie o 7;45 ;* A." 
Szybko wyciągnęła z szafy jakiś kolorowy t-shirt, ciemne rurki, i szarą bluzę. Umalowała się, i zeszła na śniadanie.
-Patrycja, proszę, tu twoje śniadanie , zjedz je, ja już muszę lecieć do pracy. Trzymaj się-powiedziała mama, i ucałowała córkę.
"No, czyli tak jak zwykle"-pomyślała Patrycja. Śniadanie zjadła rozmyślając. Czas minął bardzo szybko, i o 7;40 wyszła przed dom. Wolała poczekać na Artura na zewnątrz.
-Hej mała!-przywitał ją, lekko całując.-Wyspana?
-Chyba taaaaak. -odpowiedziała, chwytając go za ręke.
Po 10 minutach dotarli do szkoły.
-Hej gołąbki!-wrzasnęła Natalia, gdy tylko zobaczyła ich w szatni.
-Siema, jest Adrian? Miałem się go coś spytać.-zapytał Artur.
-Przyjdzie za moment. no, już przebierajcie się, jeszcze tylko kilka minut do dzwonka i pierwsza lekcja!
Wyszli na korytarz w poszukiwaniu sali. Gdy już ją znaleźli, Patrycja nagle otworzyła buzię, i zapytała:
-Widzicie to co ja?..

_____
zmieniłam troszkę ten rozdział, i dokończyłam.
nie miałam ostatnio czasu na niego, myślę, że może następny rozdział będzie najpóźniej za tydzień.

środa, 22 czerwca 2011

Rozdział 2.- Bo wiesz... Ja cie kocham

w poprzednim rozdziale:
"Spojrzała w dół. Zobaczyła pędzące samochody.Gdy się lekko wychyliła, noga się jej poślizgnęła..."

I wtedy nagle ktoś chwycił ją za rękę. Patrycja nawet nie miała ochoty spojrzeć kto to był. Gdy już była uratowana, przyjrzała się blizej. To był ARTUR!
-Co ty tu robisz? Nie powinno cię tu być. -odwarknęła.
-Przechodziłem, i nagle zobaczyłem, że kto się wychyla i prawie spada w dół. Nie wiedziałem, że to ty. Co ty chciałaś zrobić? Zabić się?
-Nic ci do tego. Spadaj. I tak nie zrozumiesz.
-Chyba jestem twoim przyjacielem, prawda? Mi możesz powiedzieć o wszystkim. Masz ochotę teraz na rozmowę?
-Nie za bardzo. Wpadnij do mnie dziś o 16.Narazie.-i zaczęła wolnym krokiem odchodzić w stronę domu.
-Mogę cię odprowadzić?-krzyknął.
-Nie. Poradzę sobie sama. No to nara.
-No pa.

Patrycja ciągle zamyślona szła do domu. Nie rozumiała zachowania Artura. Byc może ją kochał, ale nie potrafił tego okazać? Ona nie wiedziała, co on mógł tam robić. Czy miał podobne plany do niej?

Po kilkunastu minutach była już w domu. Gdy weszła, usłyszała krzyk mamy:
-Patrycja, gdzieś ty była? Martwiłam się o ciebie!
-Jak widać, żyję nie ma się o co martwic. A ty dlaczego nie w pracy?
-Idę na 15, mam jeszcze trochę czasu. A tata wróci dopiero wieczorem więc masz wolny dom. Zaprosisz dziewczyny?
-Możee-odpowiedziała zamyślona Patrycja.- Daj mi obiad, zjem sobie u siebie w pokoju i pójdę spać,bo coś źle się czuję. Więc do wieczora.
-No to narazie. Jeszcze będę w domu z godzinkę, więc jeśli coś potrzebujesz to krzycz.

Patrycja ruszyła do pokoju. Wcale nie czuła się źle, tylko chciała, żeby mama jej nie przeszkadzała w rozmyślaniu. Mimo, że Patka robiła to w ostatnim czasie dość często. Zjadła szybko obiad, wzięła do ręki laptop i usiadła na łóżku. Weszła na facebooka, i zobaczyła wiadomość Artura na tablicy: "no to dziś uratowałem życie najważniejszej osobie w moim życiu. mam nadzieję, że dostanę jakąś nagrodę po 16 ;)" Odłożyła laptopa, i zaczęła płakać. On najprawdopodobniej ją kochał. Niee, on ją kochał na pewno.
Zdrzemnęła się, a potem poszła do salonu oglądać telewizor.

Po jakimś czasie usłyszała dzwonek do drzwi. Szybko zbiegła na dół i zobaczyła Artura.
-Teraz jesteś w stanie rozmawiać?-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Uznajmy, że tak. Ale chyba nie. Ale uznajmy, że tak.-odpowiedziała z wypiekami na twarzy.
Usiedli na kanapie. Artur chwycił ją za rękę.
-Patka, nie wyobrażasz sobie, jak bardzo żałuję, że te wakacje się skończyły. Bo ja od początku próbowałem powiedzieć ci o czymś. Ale nie potrafiłem. Nie chciałem zepsuć naszej przyjaźni.
-A co chciałeś powiedzieć?
-Bo wiesz... Ja cie kocham. Tylko po prostu nie umiem tego okazać. Wiem, pewnie uważasz, że jestem dupkiem, bo będąc tak blisko ciebie nie potrafiłem tego pokazać...
-Kocham cię, rozumiesz. Jesteś dla mnie najwazniejszy. Mimo, że dzisiaj gapiłam się on stop na tego skejta...
-Ty się nie gapiłaś, tylko go pożerałaś wzrokiem!- zaczęli się śmiać.
-No to w końcu....- Patrycja nie skończyła mówić, a poczuła, że Artur zaczynał ją całować. Pragnęła tego od kilku miesięcy. Czuła, że wszystko dookoła się kręci. Była to najlepsza chwila w jej życiu. Ale także chwila, która bardzo szybko się skończyła. Po tym magicznym momencie, Artur oznajmił, że musi już iść. 
-No to skarbie, widzimy się  jutro w szkole!-krzyknęła Patrycja, i dała buziaka swojemu chłopakowi.-czekaj dostałam sms. Od Klaudii. Maatko!
-Co się stało?....

________________________

noo, zaczęło się coś dziać.
rozdział specjalnie dla Klaudii.
nastepny najprawdopodobniej do poniedziałku będzie gotowy.

sobota, 18 czerwca 2011

Rozdział 1.-Jednak teraz już nie potrafiła..

w poprzednim rozdziale:
"-Hej Patka! Wyspałaś się?
-eeee....co? tak, tak.
-Co taka jakaś nieobecna jesteś? Coś się stało przecież mi możesz powiedzieć...
-Mówię ci, że nic takiego...
-Ok, jak wolisz.
Po kilkunastu minutach w ciszy weszli do budynku gimnazjum."
Po wejściu rozglądnęli się w poszukiwaniu przyjaciół. Zobaczyli ich stojących razem pod filarem. W ich paczce tylko Patrycja i Artur byli singlami. Michał chodził z Klaudią, Adrian z Natalią i w czwórkę za wszelką ceną próbowali zbliżyc do siebie Artura i Patrycję. Ale narazie im to nie wychodziło.
Szybko się przywitali, a Klaudia szepnęła do Patrycji
-I jak z Arturem? Wczoraj wyglądaliście jak para gołąbków, myślałam, ze coś zaszło, a dzisiaj wchodzicie z takimi smętnymi minami.
-Bo ja odnoszę wrażenie, że jemu na mnie nie zależy. Że traktuje mnie jak przyjaciółkę. Wczoraj prawie się popłakałam, bo niby spędziliśmy miły dzień, a on niby mówi, ze jestem super, ale jakoś chyba mnie nie kocha.-Patrycja z trudem uroniła łzy.-Muszę coś zrobić, choćby urwać z nim kontakt, zapomnieć, bo to nie ma sensu..
-Paatka! Nawet tak nie mów. Jeszcze wszystko się ułoży.
Wszyscy razem ruszyli w kierunku sali gimnastycznej. Usiadli na postawionych krzesłach. Artur usiadł koło Patrycji, ale ona nie zwracała na niego uwagi. oboje wyglądali na mocno przygnębionych. Po występie uczniów drugich klas, pani dyrektor rozpoczęła wyczytywanie list uczniów klas pierwszych...

-Patka, hej, obudź się, jesteśmy razem w klasie! Juuuuhuuu! - lekko śpiącą Patrycję obudził donośny krzyk dziewczyn.
Szybko cała paczka wyszła na środek sali, by poznać wychowawczynię i resztę nowej klasy. I wtedy Patrycja zobaczyła JEGO. Był ubrany w koszulę w kratkę, czarne spodnie, i miał śliczne blond długie włosy z grzywką na bok. Ideał.
Stanęli równo do zdjęcia, a potem rozeszli się do klasy. Tam Patrycja dokładnie badała tego przystojniaka, który miał chodzić teraz z nią do klasy. W pewnym momencie ich spojrzenia spotkały się. Jego piękne błękitne oczy patrzyły właśnie w nią. Gdy wpatrywała się  w niego przez dłuższą chwilę, spotkanie z wychowawcą właśnie się skończyło. Wychodząc zamyślona ze szkoły została zaczepiona przez Artura.
-No weeź, dzisiaj ze mną nie wracasz? Obrażam się!-krzyknął uradowany chłopak.
-No to się obraź, mi tam nie zależy.
-Co ci się dzieje? Od rana jesteś nieobecna. Unikasz mnie. A szkole cały czas patrzyłaś na tego skejta. tak jakbym ja był dla ciebie nikim.
-Ooo, nagle zaczęło ci to przeszkadzać! Zresztą nie jestem twoją dziewczyną, mam prawo oglądać się za innymi! -krzyknęła.
-Dobra to ja sobie pójdę. Żegnaj. Nie pisz, najlepiej nie dawaj znaku życia. Najwyraźniej nie jestem ci potrzebny...- powiedział Artur i odszedł.
Patrycja została sama na ulicy. Łzy zaczęły spływać jej o policzku. Nawet jeśli podobał się jej ten skejt, to jednak i tak kochała Artura. A teraz sama odrzuciła go od siebie.Usiadła na krawężniku i myślała o sensie swojego życia. Życia bez niego. Bez najważniejszej osoby w niej życiu. Bez osoby, która wiedziała o niej wszystko. No, może prawie wszystko. Oprócz tego, że była zakochana jak wariatka. Ale potrafiła to ukrywać. Jednak teraz już nie potrafiła. Jedyną rzeczą, którą mogła zrobić, to skończyć swoje życie na tej ziemi. Dwa kilometry od miejsca w którym stała, był wysoki wiadukt. Szybko tam ruszyła. Wiedziała, że to ostatnie chwile jej życia. Po kilku minutach była już na miejscu. Spojrzała w dół. Zobaczyła pędzące samochody.Gdy się lekko wychyliła, noga się jej poślizgnęła...

______
notki może nie są jakieś specjalnie długie, ale są.
myślę, że kolejny rozdział będzie nawet jutro. :)

niedziela, 12 czerwca 2011

coś ode mnie. // prolog.

no więc  zaczynam tak jakby od nowa.
mam nadzieję, że teraz znajdzie sie więcej czytelników.

_________________

Zadzwonił budzik Patrycja bardzo niechętnie wstała z łóżka.Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że dzisiaj początek roku szkolnego. Nowi ludzie. Nowi koledzy. Nowy świat. Po chwili zamyślenia wstała z łóżka i podeszła do lustra. W odbiciu zobaczyła ładną 13-latkę o ciemnej karnacji, brązowych włosach sięgających ramion z niebieskimi oczami. Wzięła z szafy białą bluzkę z kołnierzem, czarną spódniczkę do kolan czarne rajstopy i szare buty. Całość dopełniły duże, złote kolczyki. Patrycja uczesała się, pomalowała rzęsy i zeszła na śniadanie.
-Dzień dobry córeczko! Jak się czujesz przed pierwszym dniem w gimnazjum.
-Mam tremę, ale mam nadzieję, że trafię do klasy z moją paczką.
-Taaa, z tymi trzema przystojniakami? 
-Mamooo, Adrian i Michał mają dziewczyny, Natalię i Klaudię, to przecież moje przyjaciółki. - krzyknęła oburzona Patrycja.
-No a Artur? W końcu sama mówiłaś, że ci się podoba.
-Mamo, poradzę sobie z tym.
-Ok. Pospiesz się, bo za niedługo musisz wyjść.- i w tym momencie zawibrował Iphone Patrycji. "Oooo, Artur, ciekawe po co pisze"-pomyślała. "Patka będę u Ciebie za chwilę. Bądź już gotowa :)" Patrycja uśmiechnęła się. Przed oczami pojawił się jej obraz chłopaka ubranego w białą koszulę i dżinsy z krótkimi, brązowymi włosami postawionymi na żelu i pięknymi brązowymi oczami. Nagle wybudził ją dzwonek do drzwi.
-Hej Patka! Wyspałaś się?
-eeee....co? tak, tak.
-Co taka jakaś nieobecna jesteś? Coś się stało przecież mi możesz powiedzieć...
-Mówię ci, że nic takiego...
-Ok, jak wolisz.
Po kilkunastu minutach w ciszy weszli do budynku gimnazjum.